Jeśli planujecie eksplorację północnej części Kolumbii, Santa Marta najprawdopodobniej będzie Waszym pierwszym przystankiem. My potraktowaliśmy to miasto czysto strategicznie. Jeśli szukacie tu rajskich plaż, możecie się nieco zawieść, ale jako baza logistyczna sprawdza się idealnie.
Santa Marta naszymi oczami: Szału nie było?
Szczerze? Miasto nas nie porwało, ale ma swój specyficzny charakter. To najstarsze miasto w Kolumbii i ten kontrast widać na każdym kroku. Z jednej strony macie historyczne centrum z kolorowymi, kolonialnymi kamieniczkami, a kawałek dalej (w dzielnicy Rodadero) wyrastają nowoczesne wieżowce i apartamentowce przy samej plaży.
Miasto ma w sobie coś surowego i autentycznego. Nie jest tak wypolerowane jak Cartagena – jest bardziej prawdziwe, mniej turystycznie „wyreżyserowane”.
Dla nas Santa Marta zostanie zapamiętana jako miejsce wielkiej ulgi – to tutaj, po wielu dniach oczekiwania, Kamil w końcu odzyskał swój zaginiony bagaż!
Co warto wiedzieć przed przyjazdem?
- Lokalizacja: To idealny punkt startowy, jeśli planujecie wyprawę do Parku Tayrona, miejscowości Minca czy Palomino.
- Zakupy i logistyka: Wykorzystajcie pobyt tutaj na uzupełnienie zapasów. W dżungli ceny idą mocno w górę, a dostępność produktów (jak np. mięso) jest mniejsza.
- Klimat: Jest tu znacznie cieplej i wilgotniej niż np. w górskim Salento. Przygotujcie się na uderzenie gorąca zaraz po wyjściu z samolotu.
Bezpieczeństwo: Nasze odczucia
Warto wspomnieć o klimacie panującym w mieście. Choć podczas całego pobytu nie spotkała nas żadna negatywna czy niebezpieczna sytuacja, to szczerze mówiąc – nie czuliśmy się tam w 100% swobodnie.
Być może to kwestia specyficznej energii miasta, może kontrastów społecznych, które są tu bardziej widoczne niż w innych turystycznych miejscowościach Kolumbii. Wieczorami niektóre ulice pustoszeją, a atmosfera staje się mniej komfortowa.
Zawsze w takich miastach polecamy:
-
trzymać się razem, szczególnie po zmroku,
-
unikać odludnych i słabo oświetlonych ulic,
-
nie obnosić się z biżuterią, drogim sprzętem czy telefonem,
-
korzystać z polecanych taksówek lub aplikacji transportowych zamiast przypadkowych przejazdów.
To nie jest miejsce, które należy skreślać – absolutnie nie. Wystarczy zachować zdrowy rozsądek i podstawowe zasady ostrożności, a Santa Marta może stać się pięknym i niezapomnianym przystankiem w kolumbijskiej podróży.
Jak dojechać z lotniska?
Lotnisko w Santa Marta (SMR) jest położone tuż przy samej plaży.
inDrive lub Uber: To najlepsza opcja na wydostanie się z lotniska. Aplikacja działa sprawnie, sami proponujecie stawkę (lub akceptujecie ofertę kierowcy) i macie pewność, ile zapłacicie za kurs do centrum. My korzystaliśmy z niej regularnie i to najwygodniejszy sposób na transport bez konieczności negocjowania cen na miejscu.
Niebieska "Buseta". Jeśli szukacie najbardziej budżetowej opcji, przed lotniskiem możecie złapać małe, niebieskie autobusy. Szukajcie napisu „Santa Marta” lub „Carrera 4” na przedniej szybie. Koszt to zaledwie kilka złotych (ok. 2 500 COP), ale przygotujcie się na brak klimatyzacji i jazdę z lokalsami w pełnym słońcu.
Gdzie spać? Nocleg w Santa Marta
My zdecydowaliśmy się na budżetową opcję w centrum:
- Koszt: Zapłaciliśmy około 38 zł od osoby za noc.
- Standard: W cenie mieliśmy wliczone śniadanie. Największym plusem był dach z widokiem na panoramę portu i miasta. Znajdowało się tam jacuzzi – co prawda było już nieco wysłużone i miało swoje lata, ale było! ;D
Nazwa: Akuamarina Hotel
Źródło: booking.com
Jak z Santa Marty dojechać do miejscowości Minca?
To jedna z najprostszych i najtańszych wycieczek, jakie możecie zrobić będąc na karaibskim wybrzeżu. Minca leży zaledwie ok. 45 minut drogi od Santa Marty, a sama trasa szybko wyprowadza Was z nadmorskiego zgiełku w zielone, górskie krajobrazy.
Najbardziej budżetowa opcja to lokalny busik, czyli colectivo. Odjeżdża z okolic Mercado Central (róg Carrera 9 i Calle 11/12). Nie ma tu typowego dworca ani sztywnego rozkładu jazdy - po prostu przychodzicie, pytacie o „Minca” i wsiadacie do busa, który rusza, gdy zbierze komplet pasażerów. Kursy odbywają się zwykle od około 7:00 do późnego popołudnia (ok. 18:00). Bilet kosztuje ok. 9 000–10 000 COP, więc to naprawdę tania opcja.
Jeśli zależy Wam na większym komforcie albo podróżujecie z dużym bagażem, wygodnym rozwiązaniem będzie przejazd przez aplikację 0 np. inDrive lub Uber. Ceny są wyższe niż w colectivo (zwykle kilkadziesiąt tysięcy COP w zależności od pory dnia i popytu), ale wciąż rozsądne, zwłaszcza gdy jedziecie w 2–3 osoby i możecie podzielić koszt. To też dobra opcja, jeśli chcecie dojechać bezpośrednio pod swój nocleg – niektóre miejsca w Minca są położone pod górę i końcówka drogi potrafi być wymagająca.
Jak z Santa Marty dojechać do Palomino?
Podróż z Santa Marty do Palomino jest bardzo popularna - to około 2,5h jazdy wzdłuż karaibskiego wybrzeża, z widokami na morze po jednej stronie i góry Sierra Nevada de Santa Marta po drugiej.
Najtańsza i najczęściej wybierana opcja to lokalny autobus lub colectivo jadący w kierunku Riohacha. Odjeżdżają one z okolic Mercado Público w centrum miasta. Wystarczy zapytać o autobus do „Palomino” albo „Riohacha” i upewnić się, że kierowca zatrzyma się w Palomino (to miejscowość przy głównej trasie). Busy kursują bardzo często – zwykle co kilkanaście–kilkadziesiąt minut w ciągu dnia. Koszt przejazdu to zazwyczaj około 15 000–20 000 COP.
Tutaj jest trochę ciężej dostać się Uberem, ze względu na większą odgległość, ale nie jest to niemożliwe! Cena zależy od pory dnia i dostępności kierowców, ale zwykle wynosi ok. 120 000–180 000 COP za cały samochód.
Mała wskazówka: Palomino nie ma klasycznego dworca - wysiada się przy głównej drodze i dalej często trzeba przejść kawałek pieszo do hostelu (czasem po piasku). Warto wcześniej sprawdzić lokalizację noclegu.
Jak z Santa Marty dojechać do Parku Tayrona?
Wejście do Parku Tayrona znajduje się około 45–60 minut drogi od miasta.
Najtańsza opcja to lokalny autobus jadący w kierunku Palomino lub Riohacha. Wsiadacie w centrum (okolice Mercado Público) i mówicie kierowcy, że wysiadacie przy „Entrada Tayrona” albo „El Zaino” – to główne wejście do parku. Autobusy kursują bardzo często od wczesnego rana (około 6:00). Koszt przejazdu to zwykle ok. 10 000–15 000 COP w jedną stronę.
Alternatywą jest dojazd łodzią z nadmorskiej dzielnicy Taganga (rejsy zależą od pogody), ale to opcja droższa i bardziej zależna od warunków na morzu.
Ważna wskazówka: przyjedźcie jak najwcześniej rano – park ma limit odwiedzających, a do tego unikniecie największego upału podczas trekkingu do plaż takich jak Cabo San Juan.
Dodaj komentarz
Komentarze