Kolumbia od lat budzi skrajne emocje. Jedni kojarzą ją z mroczną przeszłością, inni z najpiękniejszymi krajobrazami w Ameryce Południowej. My sprawdziliśmy to na własnej skórze. Naszą trasę zaczęliśmy w Bogocie, skąd ruszyliśmy na północ w stronę Cartageny, by ostatecznie polecieć stamtąd prosto do Peru.
Bogota leży na wysokości 2640 m n.p.m. i przywitała nas lekkim stresem. Jeśli chcecie zobaczyć, jak wygląda start podróży marzeń, gdy linia lotnicza gubi jeden z bagaży, koniecznie nadróbcie [nasz odcinek na YouTube. Na szczęście szybko daliśmy się wciągnąć w klimat stolicy.
La Candelaria i murale
Jeśli chcecie zobaczyć najciekawszą część miasta, idźcie prosto do La Candelaria. To najstarsza dzielnica, w której kolonialna architektura sąsiaduje z zaangażowanym politycznie street artem. Murale w Bogocie to potężne manifesty wolności i historii.
Spacerując wąskimi uliczkami, traficie na Plaza de Bolívar. To polityczne centrum kraju. My trafiliśmy tam na lokalne protesty i namiotowe miasteczko. Gołębi jest tu chyba więcej niż na krakowskim Rynku Głównym.
Monserrate: Widok na 8-milionowe miasto
Nie można wyjechać z Bogoty bez wizyty na Cerro de Monserrate. To wzgórze górujące nad miastem (ponad 3100 m n.p.m.), z którego widać całą metropolię.
- Jak się dostać? My wybraliśmy wjazd kolejką szynową (Funicular). Jest też opcja wejścia pieszo, ale na tej wysokości każdy krok pod górę kosztuje sporo sił.
- Co na szczycie? Poza białym kościołem znajdziecie tam świetne kawiarnie i restauracje z widokiem. To dobre miejsce na odpoczynek przed dalszym zwiedzaniem.
Kawa, po której trudno wrócić do tej domowej
W Kolumbii poprzeczka dla kawy ląduje bardzo wysoko. W Bogocie trafiliśmy do świetnej kawiarni (ocena 4.9 w Google Maps w pełni zasłużona). Cappuccino na mleku migdałowym okazało się najlepszą kawą, jaką do tej pory piliśmy. W tym kraju szybko zrozumiecie, że kawa to część ich tożsamości.
W tej kawiarni warto też zjeść swoje śniadanie! Wszystko pyszne i świeże...!
Informacje praktyczne: Co warto wiedzieć na start?
Zanim ruszycie w miasto, załatwcie te dwie rzeczy. Dzięki temu podróż będzie sprawniejsza i tańsza:
- Internet: Omińcie punkty na lotnisku. W mieście za pakiet "Unlimited" na 15 dni zapłaciliśmy ok. 11 USD. Wybraliśmy punkt w centrum i wszystko działało bez zarzutu.
- Bezpieczeństwo: Zasada "No dar papaya" (nie dawaj okazji) obowiązuje tu codziennie. Nie afiszujcie się z drogim sprzętem w bocznych uliczkach i po zmroku korzystajcie z Ubera. Pamiętajcie tylko, żeby dokładnie sprawdzać adres docelowy.
- Dalsza droga: Nocne autobusy w Kolumbii są bardzo komfortowe. Trasa Bogota - Armenia (ok. 90 zł/os) odbyła się w szerokich, rozkładanych fotelach, więc rano zameldowaliśmy się w regionie kawy w pełni sił.
Czyżby Bogota była tylko przystankiem? Dla wielu tak, ale dla nas była ciekawym wstępem do tego, co czekało nas w Salento. O dolinie gigantycznych palm przeczytacie w kolejnym wpisie!
Dodaj komentarz
Komentarze